Do wioski Hobbitów zamierzaliśmy dotrzeć na początku wyjazdu, ale nie było już wówczas biletów. Zostawiliśmy ją więc na koniec. Bilety kupowałam wczoraj w południe – niektóre godziny jeszcze były dostępne. Wybraliśmy 10.00, ale ponieważ byliśmy wcześniej i zwolniły się miejsca, to zwiedzanie rozpoczęliśmy 20 min. wcześniej. Chociaż bilet dla dorosłego kosztuje 120 NZD, to ludzi było co niemiara. Wycieczki odbywają się co 20 min. W żadnym innym miejscu w NZ nie spotkaliśmy większej liczby turystów. I byli to głównie dorośli.
Wizyta odbywa się pod nadzorem przewodnika i trwa ok. 2,5 godz. Aż tylu atrakcji tam nie ma, ale grupa liczy ok. 30 osób, więc każdy musi mieć czas na zdjęcia i na koniec na wypicie piwa.
Nowością od końca 2023 r. jest uruchomienie do zwiedzania wnętrza hobbiciej norki. W czasie nagrywania Władcy Pierścieni żadne zdjęcia w pomieszczeniach nie były nagrywane w tym miejscu – oczekiwania turystów doprowadziły jednak do jej zaprojektowania, w czym udział brały osoby odpowiedzialne za scenografię filmu. Zrobili to genialnie, z niesamowitą dbałością o szczegóły. Nie zdziwiłabym się, gdyby niedługo rozszerzyli ofertę o usługi hotelarskie – norka ma doprowadzoną wodę i ogrzewanie, a łóżko już jest. Tylko czekać aż pojawią się żywe Hobbity.
W pewnym sensie rozczulający jest pomnik Golluma ukryty w rogu trawnika przy bileterii, choć powinien raczej stać w dobrze widocznym miejscu. Przypomina mi figury nagrobne z polskich cmentarzy z XIX w. Najciekawsza informacja odnosiła się do zaangażowania nowozelandzkiego wojska w stworzenie planu oraz nagrywanie scen batalistycznych.
Istnieje duża szansa, że nie tylko miłośnicy trylogii Tolkiena będą zadowoleni. Precyzja, z którą przygotowano plan, nie tylko budzi podziw, ale i zapewnia wrażenia kompletności dzieła. Piękna sprawa.
Po wizycie w Hobbitonie postanowiliśmy pojechać od razu do Auckland. Pierwszą atrakcją, która równie dobrze mogłaby być ostatnią, był wjazd na Sky Tower – wieżę widokową będącą najwyższym budynkiem NZ (65 NZD dla dwóch osób dorosłych; pierwszy raz spotkaliśmy się z taką zniżką – bilet kupowany pojedynczo dla jednej osoby kosztuje 37 NZD). Zarówno z 53, jak i 60 piętra widać całe miasto, więc pokusa może się pojawić. My jesteśmy twardzi. Zrobiliśmy sobie popołudniowo-wieczorny spacer po mieście, który zamierzamy jutro kontynuować.